Erasmus – sprawozdanie z wyjazdu.

11 marca, 2026

            Jestem studentem drugiego roku Analityki Danych w Biznesie. Decyzję o wyjeździe na Erasmusa podjąłem jeszcze przed rozpoczęciem studiów, dlatego drugi rok był pierwszą możliwą okazją do realizacji tego planu. Kierowała mną przede wszystkim chęć podróżowania i przeżycia przygody. Dzięki relacjom znajomych, którzy wcześniej uczestniczyli w wymianach, byłem przygotowany na ewentualne komplikacje.

Jako osoba z tendencjami perfekcjonistycznymi, wybór miejsca nie był łatwy. Ostatecznie, po dokładnej analizie danych, zdecydowałem się na University of West Attica
w Atenach – trzecią co do wielkości uczelnię w Grecji (65 tys. studentów). Z perspektywy czasu oceniam ten wybór jako niezwykle trafiony ze względu na pogodę, dziedzictwo kulturowe, świetną kuchnię, rozsądne koszty życia oraz doskonałą bazę wypadową
do podróży. Proces rekrutacyjny, mimo pewnych trudności biurokratycznych, udało się przejść pomyślnie dzięki determinacji i wielu wykonanym telefonom.

Zakwaterowanie i pierwsze wrażenia

            Przed wyjazdem zadbałem o duży research możliwości zakwaterowania. Jakie są ceny, których dzielnic lepiej unikać, gdzie jest dobra lokalizacja. Ostatecznie, razem
z koleżanką z Polski, także wyjeżdżającą na Erasmusa – Oliwką, wynajęliśmy mieszkanie1 dwuosobowe przez agencję, w (jak potem potwierdzili lokalni mieszkańcy) przyzwoitej cenie.  Początek wymiany przyniósł ze sobą lekki stan odrzeczywistnienia – ciężko było oswoić się z myślą, że następne pół roku spędzę w Atenach – w pozytywnym znaczeniu.
W pierwszy wieczór poznaliśmy z Oliwką dwie twarze tej stolicy – zachwycaliśmy się Plaką, Akropolem i starożytnymi świątyniami. Powrót dostarczył innego rodzaju wrażeń. Metro nie funkcjonowało już w nocy, więc musieliśmy wrócić przez owianą złą sławą Omonię – niezbyt przyjemną dzielnicę. Po spacerze z lekką dawką adrenaliny wróciliśmy
do mieszkania, gdzie powitały nas karaluchy.

Grecki filozof doradza jak przeżyć Erasmusa

            Poznając studentów na wymianie, można wykreować dwa archetypy osób – jeden, który przyjechał, aby jak najlepiej się bawić, podróżować, poznawać mnóstwo ludzi, chodzić na wydarzenia i imprezy. Drugi – spokojne osoby, dla których wymiana jest dużym wyjściem ze strefy komfortu i wolą zachować stabilizację, skupić się na studiach, rutynie i pozwiedzać najważniejsze miejsca. Jako że przebywałem w Grecji, wpłynął na mnie duch Arystotelesa
i starałem się zachować złoty środek – maksymalnie wykorzystać możliwości, jednocześnie zachowując pewną stabilność w codziennym życiu. Eksplorowałem ogromne dziedzictwo historyczne Aten, poznałem wiele fantastycznych osób, z którymi zwiedziłem greckie wyspy (Aegina, Paros, Hydra)2, Grecję kontynentalną (Doxa, Termopile, Meteory, Saloniki)3,
a także inne kraje (Egipt, Turcja, Cypr)4. Jednocześnie dbałem o stabilizację: pracę (zdalnie), aktywność fizyczną, zdrowe odżywianie5 i nowe hobby – naukę gry na gitarze pożyczonej od właściciela mieszkania6.

Uczelnia i studia

Przede wszystkim, pomimo tylu przeróżnych aktywności, zachowywałem kontrolę nad studiami – nie było to łatwe. Jak większość maili – plan zajęć z wydziału otrzymałem po grecku (τέλειος). Przez pierwsze dwie wizyty na uczelni nie udało mi się trafić na zajęcia, nawet miejscowi studenci nie byli w stanie mi pomóc.  Zgubiłem się na kampusie
 i otrzymałem wiadomość od operatora – „Skończył ci się pakiet Internetu, pozdrawiam”, więc musiałem w pełni polegać na pomocy innych. Po odzyskaniu dostępu do sieci, powrót do domu zajął mi dwie godziny, zamiast 50 minut. Była to jedna z lekcji, których musiałem się nauczyć – nie wolno ufać autobusom w Atenach. Po popełnieniu wielu podobnych błędów i zawarciu dzięki temu wielu znajomości, w końcu rozszyfrowałem własny plan zajęć i udało mi się skontaktować z prowadzącymi w sprawie przebiegu semestru – niektóre zajęcia były prowadzone po grecku. Profesorowie okazali się być pomocni i większość z nich naprawdę starała się mówić po angielsku podczas wykładów. Nie było większych problemów, aby zaliczyć semestr, sesja przebiegła pomyślnie.

Pierwsza wizyta na kampusie zaskoczyła mnie. Będąc oprowadzany przez świeżo poznanych greckich studentów, mogłem podziwiać interesujące polityczne symbole i napisy na ścianach oraz niezbyt urokliwe mury z drutem kolczastym wokół uczelni7. Dużym atutem są za to drzewa oliwne, od których nazwa kampusu – „Ancient Olive Grove” .

Biurokracja i wyzwania

Wszelkie sprawy związane z biurokracją wymagały ogromnej cierpliwości – wyrobienie dokumentów na siłownię uczelnianą, sformułowanie planu lekcji i edytowanie umów w związku z Erasmusem. Zazwyczaj wyglądało to w taki sposób – maile napisane greckim alfabetem, możliwość podania tylko greckiego numeru telefonu, odsyłanie z okienka do okienka, problemy z kurierami lub „no speak English”. Stosowałem wszelkie możliwe rozwiązania – mail, dzwonienie, szukanie fizycznych osób do rozmowy, pomoc
od mieszkańców Aten. Ci ostatni często sami narzekali na biurokrację w Grecji i mimo chęci często nie byli w stanie mi pomóc. Największą satysfakcję sprawiło mi ostateczne odzyskanie własnych rzeczy wysłanych firmą transportową z Polski. Cały transport trwał trzy tygodnie (zamiast jednego), przez co pierwsze dwa tygodnie w Atenach to był survival na rzeczach z plecaka, który zabrałem jako bagaż podręczny do samolotu.

Cenne lekcje i doświadczenia

Wymianę studencką można traktować jako pewnego rodzaju test. Jeżeli ktoś rozważa mieszkanie za granicą w przyszłości, jest to najprostszy sposób na sprawdzenie siebie. Dokumenty, wynajem mieszkania, sprawy związane z nową uczelnią, organizacja życia
w nowym kraju, nieprzewidziane trudne sytuacje – to wszystko pozwala kształtować determinację i umiejętność rozwiązywania problemów. Dla osób typu A jest to okazja, aby nauczyć się żyć według „go with the flow” i akceptować, że nie wszystko da się od razu rozwiązać, ale jakoś to będzie. Ja osobiście zacząłem dużo bardziej doceniać stabilność
i rutynę, której mi brakowało w Atenach. Rozwinąłem się też w sferach, których wcześniej się nie spodziewałem. Historia – ciężko nie zainteresować się historią, mieszkając w jednym z najbardziej starożytnych miast świata8. Muzyka – w trakcie Erasmusa nauczyłem się grać na nowym instrumencie i dawno nie sprawiało mi to takiej frajdy.  Z punktu widzenia kariery zawodowej, Erasmus uczy tworzenia nowych znajomości, daje możliwości kontaktów zagranicznych oraz oczywiście rozwija angielski jak nic innego. Podczas tych 5 miesięcy powstało więcej wspaniałych wspomnień niż przez większość mojego życia. Najważniejsze jest to, że te wspomnienia były tworzone razem z fantastycznymi ludźmi, z którymi mogłem dzielić tę przygodę. Podczas nowych doświadczeń w podróży, tworzy się ogromna więź
z osobami tak samo ciekawymi świata. Zdziwiłbym się, jeżeli ktoś powiedziałby mi wcześniej, że w grudniu będę podziwiać jedyny z cudów świata, który istnieje do dziś, jadąc na wielbłądzie przez Saharę.9

Antoni Pieszczoch

Analityka Danych w Biznesie, rok 2

Mieszkanie na ulicy Παρασκευοπούλου
Zachód słońca na Paros
Polska ekipa (z jedną Czeszką) w Meteora
Błękitny meczet w Stambule
Uzależnienie od greckiego jedzenia (tzatziki)
Kampus University of West Attica
Nowe hobby
Czytanie w 4D

Przeciętny poniedziałek studenta na Erasmusie