Zapraszamy do przeczytania relacji z Grecji studentki Fizjoterapii Anny Niesłony , która odbywała swoje praktyki w ramach programu Erasmus+ na Krecie.

Sprawozdanie z wyjazdu- Anna Niesłony
Pod koniec czerwca wraz z przyjaciółkami wyjechałam na praktyki zawodowe do Grecji dzięki programowi Erasmus+, a
dokładniej na wyspę Kretę. Miejscem naszego pobytu było niewielkie miasteczko Kavros, położone w spokojnej i malowniczej
części wyspy. Był to dla mnie wyjątkowy czas, ponieważ oprócz możliwości odbycia praktyki zawodowej miałam okazję przez kilka
tygodni mieszkać w innym kraju, poznać jego kulturę, codzienne życie oraz specyfikę pracy w miejscu nastawionym przede
wszystkim na turystykę. Kavros jest niewielką miejscowością, w której życie wygląda zupełnie inaczej niż w większych miastach.
Spokojna atmosfera, bliskość morza oraz otaczająca przyroda sprawiały, że stosunkowo szybko zaczęłam czuć się tam
swobodnie. Początkowo wszystko było dla mnie nowe, jednak z każdym kolejnym tygodniem coraz bardziej przyzwyczajałam się
do tego miejsca i panującego tam rytmu dnia.
Praktykę odbywałam w spa działającym pod nazwą Aegeo Spa. Przez większość czasu byłam przydzielona do hotelu Mythos
Resort, jednak w rzeczywistości pracowałyśmy w różnych hotelach znajdujących się w okolicy, ponieważ Aegeo Spa
funkcjonowało w kilku hotelach w Kavros i nie tylko. Dzięki temu mogłam zobaczyć, jak wygląda praca w różnych miejscach i
spotkać naprawdę wiele osób z różnych krajów.
Naszym głównym zadaniem było wykonywanie masaży na ciało jak i zarówno na twarz. Praktycznie każdy dzień wyglądał
podobnie. Wstawałyśmy około godziny 8:00, jadłyśmy śniadanie, a następnie przygotowywałyśmy się do pracy. W zależności od
dnia zaczynałyśmy około 9:45 albo 10:15, a kończyłyśmy zazwyczaj około 18:30 lub 19:00. Bywały dni bardziej intensywne, kiedy
masaży było naprawdę dużo i przez kilka godzin praktycznie cały czas pracowałyśmy. Dla mnie, jako osoby uczącej się fizjoterapii,
była to bardzo wartościowa część praktyki. Wykonywanie tak dużej liczby masaży pozwoliło mi przede wszystkim nabrać większej
pewności w pracy z drugim człowiekiem. Mogłam ćwiczyć palpację, lepiej poznawać struktury anatomiczne i nauczyć się bardziej
ergonomicznej pracy własnym ciałem. Przy kilku godzinach masażu dziennie człowiek bardzo szybko przekonuje się, że
odpowiednia pozycja i technika pracy są naprawdę ważne. Oczywiście po takim dniu zdarzało się, że sama czułam zmęczenie i
bolały mnie mięśnie, ale z perspektywy czasu uważam, że właśnie dzięki temu zdobyłam dużo praktycznych umiejętności.
Wykonywałyśmy również kilka różnych, bardziej specjalistycznych masaży, a długość zabiegów zależała od rodzaju masażu i
hotelu. Najdłuższy masaż mógł trwać nawet 120 minut. Mimo że czasami było to naprawdę wymagające fizycznie, dużą
satysfakcję dawało mi to, że klienci byli zadowoleni z naszej pracy. Za każdym razem po masażu słyszałyśmy pozytywne opinie,
co dawało poczucie, że nasza praca naprawdę miała sens.
Na początku wyjazdu oczywiście towarzyszył nam stres. Było to jednak nowe doświadczenie — pierwszy raz miałyśmy przez tak
długi czas mieszkać i pracować w innym kraju. Na szczęście szybko okazało się, że nie było aż tak źle, jak sobie wcześniej
wyobrażałam. Mieszkałam z moją koleżanką Patrycją, natomiast nasza druga koleżanka Karolina mieszkała w pokoju obok,
razem ze swoją współlokatorką z Rumunii, Biancą. Dzięki temu praktycznie cały czas miałyśmy siebie i mogłyśmy wspólnie
przeżywać wszystkie lepsze i gorsze momenty wyjazdu. Dużym plusem była również kwestia języka. Początkowo trochę
obawiałyśmy się bariery językowej, ale w praktyce okazało się, że nie stanowiła ona większego problemu. Kreta jest bardzo
turystycznym miejscem, dlatego większość osób, z którymi miałyśmy kontakt w pracy, potrafiła porozumiewać się po angielsku.
Oczywiście niektórzy mówili lepiej, inni trochę gorzej, ale z każdym dniem coraz łatwiej było nam się komunikować. Myślę, że sam
wyjazd bardzo pomógł mi również przełamać pewną nieśmiałość w posługiwaniu się językiem angielskim.
Co ciekawe, nie tęskniłam za domem aż tak bardzo, jak początkowo zakładałam. Najbardziej odczuwałam tęsknotę wtedy, kiedy
byłam naprawdę zmęczona po pracy. W takich momentach człowiek najbardziej chciałby znaleźć się w swoim własnym łóżku i po
prostu odpocząć. Poza tym jednak miałyśmy tak dużo nowych rzeczy do zobaczenia i przeżycia, że większość czasu skupiałyśmy
się na tym, co działo się tutaj. Jedną z rzeczy, które najbardziej podobały mi się podczas pobytu, były oczywiście widoki.
Możliwość patrzenia codziennie na morze była dla mnie czymś wyjątkowym. Sam widok wody bardzo mnie uspokajał i pozwalał
oderwać się od zmęczenia po pracy. W wolne dni starałyśmy się maksymalnie wykorzystywać czas. Zazwyczaj niedziela była
naszym dniem wolnym, dlatego organizowałyśmy sobie wtedy różne wycieczki, dużo spacerowałyśmy, zwiedzałyśmy okolicę i
oczywiście chodziłyśmy na plażę.
Nie można też nie wspomnieć o jedzeniu. Kuchnia grecka bardzo przypadła mi do gustu. Szczególnie polubiłam musakę oraz
saganaki z fetą. Jedną z rzeczy, które najbardziej zapamiętam, były również małe, własnoręcznie robione lody sprzedawane w
piekarniach. Po drodze do hoteli miałyśmy piekarnię, do której często zaglądałyśmy i prawie zawsze kupowałyśmy sobie lody. Był
to taki mały, codzienny rytuał, który z czasem stał się jedną z rzeczy kojarzących mi się z pobytem na Krecie. Nie gotowałyśmy
zbyt często, ponieważ nasza kuchnia była dość ubogo wyposażona. Za to praktycznie codziennie jadłyśmy sałatkę grecką z
ogórkiem, pomidorami i serem feta. Po pewnym czasie mogłyśmy już chyba śmiało powiedzieć, że feta stała się jednym z
podstawowych elementów naszej diety.
Cały wyjazd uważam za bardzo ciekawe i wartościowe doświadczenie. Oprócz tego, że zdobyłam nowe umiejętności związane z
wykonywaniem masażu i pracą z pacjentem/klientem, nauczyłam się również większej samodzielności, organizacji czasu i
funkcjonowania w zupełnie nowym środowisku. Praca przez kilka godzin dziennie była wymagająca, ale jednocześnie dała mi
dużo satysfakcji i pozwoliła sprawdzić swoje umiejętności w praktyce. Pobyt na Krecie nauczył mnie również tego, że można
bardzo szybko przyzwyczaić się do nowego miejsca. Na początku wszystko wydawało się obce, a po kilku tygodniach Kavros,
droga do pracy, morze, plaża, hotele i nawet nasza codzienna sałatka grecka stały się czymś zupełnie normalnym. Dzisiaj, pod
koniec wyjazdu, jestem przede wszystkim bardzo zadowolona, że zdecydowałam się na ten wyjazd. Jestem trochę zmęczona i
jednocześnie zaczynam już tęsknić za tym miejscem, co jest trochę zabawne, bo jeszcze niedawno to ja tęskniłam za domem.
Mimo zmęczenia wiem, że gdybym dostała możliwość przeżycia tego wszystkiego jeszcze raz, prawdopodobnie bez większego
zastanowienia zdecydowałabym się ponownie. Był to czas pełen pracy, nowych doświadczeń, śmiechu, zwiedzania, poznawania
nowych ludzi i przede wszystkim wspomnień, które na pewno zostaną ze mną na długo.








