Nazywam się Solomiia Zapotochna, jestem studentką ostatniego roku studiów pierwszego stopnia na kierunku Architektura. Decyzja o wyjeździe na praktyki w ramach programu Erasmus+ była podyktowana chęcią zdobycia międzynarodowego doświadczenia przed obroną dyplomu. Choć praktyka zawodowa jest na moim kierunku obowiązkowa, zależało mi, aby nie odbyć jej „byle gdzie”, ale w miejscu, które pozwoli mi poprawić język angielski (szczególnie branżowy) i poznać inną kulturę pracy.
Swojego miejsca stażu szukałam przez portale dedykowane studentom Erasmus. Proces rekrutacji był dość intensywny – wysłałam wiele zgłoszeń i odbyłam kilka rozmów kwalifikacyjnych z firmami z różnych krajów. Ostatecznie wybór padł na CRAD Studio w Portugalii. Przekonała mnie ich filozofia łączenia architektury ze sztuką oraz fakt, że biuro posiada oddziały zarówno w Londynie, jak i w Torres Vedras, co gwarantowało międzynarodowe środowisko. Lokalizacja w malowniczym, historycznym miasteczku z zamkami, zamiast w głośnej stolicy, była spełnieniem moich marzeń.
Formalności na uczelni przebiegły sprawnie. Po zakwalifikowaniu się na wyjazd przez Dział Współpracy Międzynarodowej, przygotowanie Learning Agreement, uzyskanie zgody wydziału i wykupienie ubezpieczenia zajeło mi około dwóch tygodni.
Początek (podróż oraz rozpoczęcie mobilności)
Do Portugalii przyleciałam w październiku. Pierwsze wrażenie było niesamowite – przywitała mnie słoneczna pogoda i widok na historyczny zamek w Torres Vedras, który miałam dosłownie za oknem. Zakwaterowanie znalazłam samodzielnie przez grupę na Facebooku. Wynajęłam pokój w przestronnym mieszkaniu w historycznym centrum, które dzieliłam tylko z jedną osobą. Ponieważ Torres Vedras jest oddalone o około 35-40 minut od Lizbony, ceny wynajmu były znacznie bardziej przystępne niż w stolicy.
Nie przeżyłam szoku kulturowego, ponieważ był to mój drugi wyjazd w ramach Erasmusa (wcześniej studiowałam we Włoszech). Portugalski styl życia bardzo przypominał mi ten włoski – luźna atmosfera, brak pośpiechu i celebrowanie posiłków, co bardzo mi odpowiadało. Już w pierwszych dniach zwiedziłam lokalne fortyfikacje i zagłębiłam się w historię regionu, czując, że to idealne miejsce dla architekta.
W trakcie mobilności
Mój typowy dzień pracy zaczynał się o 9:00 rano, obowiązkowo od wspólnej kawy z zespołem, po czym następował krótki briefing. Atmosfera w biurze była niezwykle przyjazna, wręcz rodzinna – codziennie wymienialiśmy się doświadczeniami i żartowaliśmy, co bardzo ułatwiało aklimatyzację. Pracowałam razem z inną stażystką z Turcji, z którą szybko złapałyśmy świetny kontakt.
Moje obowiązki były bardzo zróżnicowane i ambitne. Nie parzyłam kawy, lecz brałam czynny udział w procesie projektowym. Głównie zajmowałam się tworzeniem zaawansowanych modeli 3D w SketchUpie oraz przygotowywaniem fotorealistycznych wizualizacji dla kluczowych projektów. Uczyłam się łączyć surowe wymogi techniczne z estetyką. Regularnie jeździliśmy też na budowy, gdzie mogłam na własne oczy zobaczyć progres prac – od fundamentów po wykończenia. To była bezcenna lekcja technologii.
Około 13:00 mieliśmy godzinną przerwę na lunch, którą wykorzystywałam na spacery po mieście i próbowanie lokalnych dań. Po pracy, około 17:00-18:00, miałam czas dla siebie. Pogoda dopisywała aż do grudnia, co pozwoliło mi nawet spróbować swoich sił w surfingu! Zimą (styczeń-luty) nadeszła pora deszczowa i silne wiatry, a minusem mieszkania w historycznej kamienicy okazał się brak centralnego ogrzewania – ratowałyśmy się grzejnikami elektrycznymi. Mimo to, nie zepsuło to moich wrażeń.
Weekendy spędzałam na podróżach z koleżanką z biura. Odwiedziłyśmy Lizbonę, Sintrę, dotarłyśmy na Cabo da Roca (najdalej na zachód wysunięty punkt Europy) i podziwiałyśmy architekturę w Porto. Szczególne wrażenie zrobiły na mnie fasady kamienic i kościołów w Porto, pokryte tradycyjnymi płytkami ceramicznymi azulejos. Nie zabrakło też wizyt na wystawach sztuki i degustacji (bardzo słodkich!) portugalskich wypieków.
Zakończenie
Praktyka w CRAD Studio dała mi ogromną pewność siebie. Rozwinęłam się nie tylko jako projektantka, ale przede wszystkim jako inżynier, widząc realia placu budowy. Mój angielski techniczny wszedł na zupełnie nowy poziom, ponieważ używałam go codziennie w profesjonalnym kontekście.
Największą wartością tego wyjazdu są dla mnie ludzie i wspomnienia. Zrozumiałam, że praca w międzynarodowym środowisku jest tym, co chcę robić w przyszłości, a wpis w CV z zagranicznego biura na pewno w tym pomoże.
Studentom planującym wyjazd chciałabym poradzić jedno: nie bójcie się próbować. Jeśli odmówią wam w jednym miejscu, aplikujcie w innym. Nie bójcie się wyzwań językowych czy organizacyjnych. Doświadczenie, które zdobędziecie: widoki, smaki, przyjaźnie i wiedza – zostanie z wami na całe życie. Gorąco polecam Portugalię i program Erasmus+ każdemu, kto chce poszerzyć swoje horyzonty.









